A Travellerspoint blog

Kioto, Osaka i Nara

semi-overcast 12 °C

Kolejne trzy noclegi w Kioto wykorzystaliśmy na zwiedzanie Kioto i okolic: Osaki i Nary.


W poniedziałek na śniadanie poszliśmy na rynek Nishiki w Kioto. Sprzedawcy japońskich specjałów (ryb i owoców morza, marynowanych warzyw czy ciagnących, ryżowych słodyczy) ulokowani byli wzdłuż zadaszonego wąskiego pasażu. Ich sklepy miały wąskie fasady i głębokie zaplecza. Do gustu przypadł nam szczególnie sklep z wyrobami z sezamu: lodami, ciastkami i innymi specjałami.
90_P3274048.jpg
Po śniadaniu na rynku udaliśmy się do Osaki. Po kilkurazowym użyciu, automaty biletowe w metrze czy na dworcu były już dużo łatwiejsze w obsłudze. Ola i Dawid kupowali nawet bilety używając japońskiego interfejsu.
P3274064.jpg
Wszelkie japońskie automaty wydawały się nam pracować na przyspieszonych obrotach. Zarówno bankomaty jak czy bramki wejściowe na stację były na tyle szybkie, że trzeba było się spieszyć z odebraniem pieniędzy czy wyjęciem biletu po drugiej stronie.
90_P3274069.jpg
Między Kioto a Osaką mogliśmy podróżować pociągiem osobowym, pospiesznym lub ekspresem (Shinkansen) i każdy z nich miał wydzieloną parę torów. Pociągi pospieszne odchodziły w ciągu dnia co piętnaście lub dwadzieścia minut i zarówno wczesnym popołudniem jak i wieczorem miały zajęte wszystkie miejsca siedzące. Przejazd prawie 60 km pociągiem pospiesznym zajmował niecałe pół godziny.
P3274070.jpgP3274066.jpg
Na peronach kolejowych i w metrze wymalowane były strzałki, wzdłuż których pasażerowie ustawiali się w kolejce do drzwi wejściowych: pociągi zatrzymywały się z japońską precyzją.
90_P3274063.jpg

Osaka

W Osace wybraliśmy się wpierw na taras widokowy wieżowca Umeda Sky Building, z którego roztaczał się widok na miasto. Z prawie trzema milionami mieszkańców Osaka jest trzecim największym miastem Japonii.
P3274101.jpgP3274089.jpg
Z  wieżowca poszliśmy w stronę dzielnicy Amerika Mura pełnej młodzieżowych sklepów czy knajpek: podobno świetne miejsce do podpatrzenia ostatnich trendów mody wśród japońskich nastolatków.
P3274133.jpg
Dalej poszliśmy przez zadaszony pasaż handlowy, w którym można zrobić zakupy i zjeść. Był poniedziałkowy wieczór, a pasażem płynęła rzeka ludzi. Podobne pasaże, tylko mniejsze, widzieliśmy później w Kioto i Narze.
P3274149.jpg
Pasaż kończył się w żywej dzielnicy Dotombori. Z mostu Ebisu-bashi mogliśmy oglądać przecinający dzielnicę kanał. Z jednej strony kanału występował akurat taneczny zespół dziewczęcy śpiewający współczesne japońskie przeboje. Po drugiej stronie kanału tańczyła niewielka ale bardzo oddana grupa fanów. Obu stronom kanału przyglądali się z mostu liczni gapie. Poczuliśmy, że podobne przedstawienie możliwe jest tylko w Japonii.
large_P3274148.jpg

Nara

Japończycy podobno nie są specjalnie religijni, choć większość mieszkańców kraju wyznaje dwa systemy wierzeń: szintoizm i buddyzm. Szintoizm jest religią istniejącą tylko w Japonii, jej wyznawcy wierzą w obecność bóstw w przyrodzie i obiektach nieożywionych oraz w uprzywilejowane miejsce Japonii ponad innymi państwami. Buddyzm został przyjęty z Chin około szóstego wieku naszej ery, i choć oryginalnie narodził się w Indiach, był w Japonii postrzegany jako religia chińska. Na początku naszej ery Japończycy czerpali wzorce kulturowe przede wszystkim z Chin, na przykład bazując własny alfabet czy prawo na chińskich oryginałach. 
P3294282.jpg
W ósmym wieku naszej ery Japonia miała już państwowość obejmującą prawie cały archipelag, i była uznawana przez cesarstwo chińskie. Pierwszą stałą stolicą kraju była Nara, oddalona dzisiaj od Kioto 40 minut pociągiem.
P3284212.jpg
Na dworcu kolejowym w Narze przywitali nas emerytowani wolontariusze pomagający turystom. Widać było, że sprawia im przyjemność tłumaczyć którędy mamy udać się w stronę świątyń. Po drodze trafiliśmy do uroczego ogrodu Yoshiki-en.
P3284213.jpg
Głównym zabytkiem Nary jest świątynia Todai-ji: podobno największy drewniany budynek na świecie. Oryginał świątyni został zbudowany w ósmym wieku naszej ery.
P3284218.jpg
Budynek mieści największą istniejącą figurę Buddy z bronzu.
90_P3284223.jpg
U podstawy jednego z filarów świątyni znajdował się otwór o 50-centymetrowej średnicy. Podobno prześlizgnięcie się przez otwór gwarantuje dostąpienie buddyjskiego oświecenia. W kolejce chętnych do spróbowania stały głównie dzieci, choć nie tylko.
90_P3284229.jpg

Kioto

Ostatniego dnia w Kioto wybraliśmy się do północnej części dzielnicy Higashiyama. Szliśmy tzw. Ścieżką Filozofów, wzdłuż wąskiego kanału. Drzewa wiśni posadzone na całej długości ścieżki miały prawie rozwinięte pąki.
90_P3294293.jpg
Po drodze zaszliśmy do ogrodu przy świątyni Honen-in.
90_P3294324.jpg
Kilkaset metrów dalej znajdowała się świątynia Ginkaku-ji (tzw. Srebrny Pawilon), wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Świątynny ogród był pełen po japońsku przystrzyżonych i uformowanych drzew i krzewów.
90_P3294346.jpgP3294354.jpg
Japonia zachwyciła nas swoją czystością. Budynki w miastach nie miały żadnych zacieków ani brudu. Na ulicach nie było wielu śmietników, jednak nigdzie nie było widać śmieci. W świątyniach trzeba było zdejmować buty, ale skarpetki pozostawały świeżo białe. Darmowe publiczne toalety wszędzie świeciły przykładem czystości.
P3294375.jpg
Japończycy są bardzo kurtuazyjnym narodem. W autobusie nie wypada im zaakceptować odstąpionego miejsca za pierwszym razem. Zaprzeczanie lub odmawianie wydaje się sprawiać im przykrość. Kiedy próbowaliśmy zarezerwować obiad w jednej z restauracji, kelnerka choć pewnie wiedziała, że ma komplet gości na następny tydzień (?), wychodziła na zaplecze "sprawdzić" czy są miejsca i wracała po chwili przepraszając "Sorry, sorry, sorry". Na smartfonie pokazywała wymówki dlaczego nie może przyjąć nas na obiad w poniedziałek, wtorek i środę: "Jutro nie pracuję", "We wtorek jesteśmy zajęci", i ostatecznie "Jesteśmy zajęci do końca marca". Wymówki w pewnym momencie wyglądały sztucznie.
90_P3294363.jpg
Znajomość angielskiego wśród Japończyków jest kulejąca, gorsza niż w jakimkolwiek kraju Azji, który widzieliśmy dotychczas. Czasami zastanawialiśmy się czy obawa przed kontaktem z obcokrajowcami jest powodowana trudnościami językowymi czy zwykłym rasizmem. Na drzwiach jednego ze sklepów widzieliśmy wywieszkę "Zakaz wstępu turystom": nie do pomyślenia w Europie. Zauważyliśmy, że jeśli taksówkarze trąbili, to na turystów obcokrajowców, nawet bez uzasadnienia. Jednak zdecydowana większość Japończyków była wobec nas bardzo uprzejma.

Posted by Jakub W 07:09 Archived in Japan

Email this entryFacebookStumbleUpon

Table of contents

Be the first to comment on this entry.

Comments on this blog entry are now closed to non-Travellerspoint members. You can still leave a comment if you are a member of Travellerspoint.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint