A Travellerspoint blog

Tokio

Stolica kraju kwitnącej wiśni

overcast 15 °C

Ostatnim etapem naszej podróży było Tokio: nowoczesna metropolia, w której można spróbować poznać współczesną kulturę miejską Japonii i zarysy historii kraju. Mieszkańcy Tokio wiele razy okazywali nam życzliwość i sympatię, zazwyczaj w dyskretny po japońsku sposób. Tokio posiada bardzo rozbudowany system transportu kolejowego i metra, jednak ze względu na ogrom miasta zwiedzaliśmy je przez pięć dni: to chyba minimum czasu aby odnaleźć się i zacząć znajdować ukryte na piętrach budynków atrakcje, sklepy czy restauracje. W Tokio w końcu trafiliśmy na wiśnie w pełnym rozkwicie.

Wschodnie Tokio

Po przyjeździe do Tokio spaliśmy jedną noc w hotelu z kapsułami: First In Kyoubashi. Pierwszy hotel w takim stylu powstał w 1979 roku i był skierowany przede wszystkim dla wracających późno z pracy mężczyzn, także tych po kilku drinkach. Hotel w zasadzie przypominał noclegownię z wieloosobowymi salami, tyle że kapsuły gwarantowały trochę więcej prywatności niż zwykłe łóżka. Nie chroniły jednak całkowicie od dobiegającego odgłosu chrapania czy głośnych porannych rozmów.
90_P4054906.jpg
Hotel musiał być szykowny w latach 80-tych XX wieku, jednak od tamtej pory nadgryzł go ząb czasu. Zaletą hotelu był jego koedukacyjny charakter i położenie blisko głównego dworca kolejowego.
90_P4044894.jpg
Znajdująca się w podziemiach łazienka przypominała stary zakład fryzjerski.
270_P4054909.jpg
Pierwszego wieczora zostawiliśmy w hotelu plecaki i poszliśmy na spacer ulicami dzielnicy Ginza. Na kolację zjedliśmy rosół na wieprzowinie w knajpie Ippudo Ramen. Większość restauracji w Tokio jest dość ciasna, tak że klienci zazwyczaj siedzą wzdłuż długiej lady, a rzadziej naprzeciw siebie przy jednym stole. Przez kolejne dni na poziomie ulicy najczęściej znajdowaliśmy knajpy serwujące rosół. Z czasem zorientowaliśmy się, że w mieście, szczególnie w okolicach stacji kolejowych, jest wiele centrów handlowych, a w nich mniej zatłoczone i sprzedające różnorodne jedzenie restauracje czy bary (zazwyczaj zajmowały całe piętro centrum handlowego). Ze względu na mnogość neonów, centrów handlowych początkowo po prostu nie dostrzegaliśmy.
90_P4044899.jpgP4044900.jpg
Dwa dni później, także w dzielnicy Ginza, wybraliśmy się na rynek rybny Tsukiji. Najciekawsza hurtowa część rynku zaczyna pracę o piątej rano, jednak wpuszcza się tam tylko niewielką liczbę turystów, tych najbardziej zdeterminowanych. Po dziesiątej rano większość sprzedawców zwijała swoje stoiska, ale wciąż można było zobaczyć różne morskie stworzenia do kupienia w ilości detalicznej lub mniejszej hurtowej.
90_P4065035.jpgP4065032.jpg
Mogliśmy też zobaczyć jak sprzedawcy kroili na części wielkie zamrożone tusze tuńczyka.
90_P4065040.jpg
Po jednej nocy w hotelu kapsule przenieśliśmy się do hostelu zarezerwowanego przez portal Airbnb. Miejsca w pokoju było niewiele, za to lokalizacja bardzo dobra: niedaleko dworca Akihabara. W dodatku nasz gospodarz Daisuke był bardzo sympatyczny i pomocny.

Ulice wokół dworca Akihabara były pełne sklepów z grami komputerowymi, elektronicznymi gadżetami (n.p. okularami z ukrytą kamerą), lalkami, pluszakami i innymi zabawkami z japońskich filmów animowanych, czy komiksami manga, także tymi tylko dla dorosłych. Ponadto raj dla kolekcjonerów wszelkich rodzajów kart czy akcesoriów znajdujących się poza granicami wyobraźni zwykłego śmiertelnika.
P4055004.jpgP4055016.jpg
W sobotni wieczór szukaliśmy baru, w którym można by napić się piwa. Idąc ulicą usłyszeliśmy dobiegające z trzeciego piętra głośne śpiewanie. Weszliśmy po schodach i znaleźliśmy niewielki lokal karaoke. Jednak wstęp okazał się na tyle drogi, że poszliśmy szukać dalej. Zastanawialiśmy się gdzie Tokio spędza weekendowy wieczór. Weszliśmy do jednego z licznych salonów gier. Okazało się, że miał pięć pięter, po których trzeba było się niemal przeciskać korytarzami między automatami do gier.
P4085270.jpg
Przy konsolach siedzieli głównie nastolatkowie, ale także młodzież drugiego czy trzeciego wieku. Każdy znalazłby coś dla siebie: od wyścigów samochodowych, poprzez zestrzeliwanie nadlatujących samolotów, gry wojenne, zręcznościowe, po kierowanie pociągiem czy tańczenie w rytm puszczanej muzyki.
P4085266.jpg
W dzielnicy Nimombashi poszliśmy zobaczyć poranny trening zawodników sumo w klubie Arashio. Na ulicy, przed oknami znajdującej się na parterze sali ćwiczeń, stała grupka turystów z aparatami. Samo sumo okazało się dużo bardziej fizycznie wyczerpujące niż przypuszczaliśmy. Zawodnicy ćwiczyli różne techniki. Wpierw ustawiali się w pozycji "do ataku" a po sygnale dawanym przez trenera zderzali się z impetem. Wywoływało to nieprzyjemny dreszcz przechodzący po plecach: może dlatego, że przez otwarte drzwi dobiegał nas odgłos plasku zdarzających się ciał i chrzęstu kości.
P4075098.jpg
Następne ćwiczenie to przesuwanie stawiającego opór przeciwnika po piachu, tak aby pewnie wysunąć go poza granicę areny. Niektórzy zawodnicy musieli zmieniać opatrunki na stopach czy dłoniach. Nie zabrakło także tradycyjnego podnoszenia to lewej to prawej nogi. Aby nabrać wagi, zawodnicy sumo jedzą specjalne wysokobiałkowe dania zwane chankonabe.
P4075097.jpg
W Japonii łatwo popełnić faux pas. W jednym z supermarketów oderwałem dwa banany z wielkiej kiści i poszedłem zapłacić. Pani przy kasie złapała się za głowę i zaczęła powtarzać "Oh my God, oh my God". Pobiegła do stoiska z owocami i wyniosła uszkodzoną kiść na zaplecze. Pokazała, że w mniejszych ilościach banany można kupować tylko w przygotowanych już woreczkach. Abym nie poczuł się zbyt niekomfortowo, nie sprawiała wrażenia bardzo zdenerwowanej. Dyskrecja i unikanie okazywania emocji jest chyba zakodowane w japońskiej kulturze. Dotyczy to nie tylko emocji negatywnych, ale i tych pozytywnych. Mieszkańcy Tokio wiele razy okazywali nam serdeczność wskazując drogę, pomagając obsługiwać automaty, tłumacząc zawartość pudełek z żywnością na sklepowych półkach czy bezinteresownie oferując kawę w pralni na żetony.

Szlakiem kwitnącej wiśni

W Tokio trafiliśmy na drzewa wiśni w pełnym rozkwicie. Na pierwszy spacer poszliśmy do ogrodu cesarskiego i parku Kitanomaru. Sam pałac cesarski jest niedostępny dla turystów.
P4054928.jpgP4054923.jpg
Ogród cesarski to świetne miejsce na zrobienie kilku ślubnych fotografii, na przykład na tle jednej z wież obronnych.
90_P4054939.jpg
Rozłożyste drzewa wiśni pięknie kwitły szczególnie przy północnym wyjściu z parku Kitanomaru, od strony stacji metra Kudanshita.
90_P4054978.jpg
Kiedy wiśnie zakwitają, Japończycy świętują hanami, czyli festiwal kwitnącej wiśni. Wychodzą do parków, rozkładają na trawie pod drzewami brezentowe płachty, piją piwo i sake, jedzą słone i słodkie przekąski i cieszą się razem.
P4054974.jpgP4085226.jpg
Na drugi spacer pod kwitnącą wiśnią wybraliśmy się ze stacji metra Sendagi. Drzewa pięknie kwitły na cmentarzu Yanaka.
90_P4065063.jpg
W parku Ueno trafiliśmy na tłumy Japończyków i obcokrajowców.
P4065076.jpg
Na taki spacer warto wybrać się także i o innych porach roku, przynajmniej żeby zobaczyć Yanakę, historyczną dzielnicę o niskiej zabudowie. Przetrwała zarówno trzęsienie ziemi z 1923 roku jak i bombardowania pod koniec drugiej wojny światowej.
P4065052.jpg
Na trzeci spacer wybraliśmy się wzdłuż kanału Meguro. Uginające się pod ciężarem kwiatów gałęzie szczelnie przykrywały płynącą kanałem wodę.
large_P4075131.jpgP4075109.jpg

Zachodnie Tokio

Stolica Japonii nie posiada jednego centrum. Z to niejedna wielkomiejska dzielnica Tokio mogłaby aspirować do miana centrum kilkumilionowej metropolii. Jednego dnia wybraliśmy się do kilku takich dzielnic leżących w zachodniej części miasta. Wpierw, idąc od kanału Meguro, doszliśmy do dzielnicy handlowej Shibuya, słynącej ze skrzyżowania, które piesi przekraczają w dowolnym kierunku: na zielonym świetle wchodzą na nie ze wszystkich stron.
P4075149.jpg
Shibuya posiada też kilka handlowych ulic z sklepami mniej i bardziej znanych światowych i japońskich marek.
90_P4075154.jpg
Dalej poszliśmy w stronę dzielnicy Harajuku, gdzie przy Cat Street ulokowane są designerskie butiki, przy Omote Sando ekskluzywne sklepy w eleganckich budynkach zaprojektowanych często przez znanych architektów, a przy Takeshita Dori sklepy z modą młodzieżową czy ciepłymi naleśnikami na wynos.
90_P4075168.jpg
Następnie szliśmy przez park z największą szintoistyczną świątynią miasta, Meiji Jingu. Park bardziej przypominał gęsty las aniżeli ogród.
90_P4075172.jpgP4075173.jpg
Dalej doszliśmy do dzielnicy Shinjuku, gdzie z czterdziestego piątego piętra stołecznego ratusza mogliśmy podziwiać panoramę miasta. Zanim odstaliśmy w kolejce i wjechaliśmy na górę, było już ciemno a z każdej strony po horyzont otaczało nas morze świateł.
90_P4075177.jpgP4075197.jpg
Okolice dworca Shinjuku pełne są restauracji i barów: to podobno rozrywkowa dzielnica Tokio. Był piątek wieczór i mijaliśmy liczne grupy pracowników w garniturach wychodzących na wieczorne piwo czy kolację po pracy.
P4075201.jpg

Muzeum Narodowe w Tokio

Muzeum posiada wiele eksponatów kultury japońskiej począwszy od czasów prehistorycznych aż po XX wiek, a jego zwiedzanie jest dobrym wstępem do zrozumienia historii kraju. Na tyłach głównego budynku muzeum znajduje się ogród, w którym wiosenna zieleń akurat mieszała się z bielą kwitnącej wiśni.
large_P4085248.jpg
Począwszy od XII wieku do 1868 roku Japonia pozostawała pod faktyczną władzą kasty wojowników (samurajów). Choć samurajowie wzorowali się na kulturze dworskiej, wytworzyli specyficzną kulturę opartą także o elementy buddyzmu i kultury ludowej. Mimo obecności cesarza, władza spoczywała w rękach szoguna, czyli naczelnego wojownika.
large_P4085239.jpg
Tokio, zwane przez większą część swojej historii Edo, było przez ponad dwieście lat centrum szogunatu, czyli wojskowej administracji feudalnej. W 1603 roku Tokugawa Ieyasu uczynił zamek w Edo główną siedzibą szogunatu i od tego czasu miasto zaczęło się szybko rozwijać. Pod koniec XVIII wieku podobno było najludniejszym miastem na świecie.
90_P4085232.jpgP4085245.jpg
To w czasach szogunatu Tokugawa (1603-1868) ubiór zwany kosode, poprzednik dzisiejszego kimono, spopularyzował się i był noszony już przez wszystkie klasy społeczne. Mieszkanki miast starały się nadążać za zmianami mody studiując specjalne książki poświęcone ubiorom. W ostatnich latach szogunatu prawie jedna trzecia mieszkańców kraju potrafiła pisać i czytać: znacznie więcej niż w ówczesnej Europie.
 90_P4085240.jpg
W okresie szogunatu Tokugawa Japonia pozostała zamknięta na obce wpływy. Jednak zagrożenie potencjalną zewnętrzną ingerencją ówczesnych rosnących potęg europejskich i amerykańskiej doprowadziło do obalenia szogunatu (1868). Aby nie dać się skolonizować, Japonia zaczęła kopiować zachodnie wzory. Po kilkudziesięciu latach intensywnych zmian, kraj kwitnącej wiśni posiadał już rozwinięty przemysł, transport kolejowy czy armię.
P4085255.jpg

Po pięciu dniach pobytu w Tokio przyszedł czas na powrót do Brukseli. W drodze powrotnej mieliśmy więcej szczęścia niż na samym początku podróży, kiedy musieliśmy czekać dzień dłużej na samolot: tym razem znalazły się dla nas wolne miejsca. W dodatku po wystartowaniu z lotniska Narita Japonia sprawiła nam ostatnią niespodziankę: na horyzoncie mogliśmy zobaczyć zarys góry Fudżi.

Posted by Jakub W 06:33 Archived in Japan

Email this entryFacebookStumbleUpon

Table of contents

Be the first to comment on this entry.

Comments on this blog entry are now closed to non-Travellerspoint members. You can still leave a comment if you are a member of Travellerspoint.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint